11 dniowa wyprawa samochodowa w lipcu 2026 roku do Rumuni, Mołdawii i Naddniestrza

Po drodze Słowacja i Węgry.

Pierwszy przystanek na MOP Bukowa II (trasa S19). Można z niego wejść na teren pomnika Rzezi Wołyńskiej (miejscowość Domostawa w województwie podkarpackim). W sąsiedztwie pomnika znajduje się Ściana Pamięci, zawierająca nazwy ponad 6 tys. miejscowości, w których OUN-UPA dokonała mordu na Polakach.

Obiad zjedliśmy już na terenie Węgier w miejscowości Sárospatak w restauracji Vár Vendéglő (bardzo dobre opinie). Oczywiście gulasz węgierski. Miejscówka nad rzeką Bodrog z widokiem na ruiny zamku Rakoczego.

Pierwszy nocleg mieliśmy zarezerwowany w Rumuni w miejscowości Satu Mare. Udało się dojechać ok. godz. 20:00.

Dzień 2. Trasa: Satu Mare do Suczawy – ok. 320 km

Przejazd przez krainę zwaną Marmarosz. Zaczęły się pierwsze serpentyny – wjechaliśmy w Karpaty Wschodnie. Główne punkty do zwiedzania na tej trasie to wioska Sapanta a w niej Wesoły Cmentarz oraz zabytkowe monastyry.

Wieczorem dojechaliśmy do Suczawy – stolicy Bukowiny rumuńskiej.

Dzień 3. Trasa: Suczawa (Rumunia) do Kiszyniów (Mołdawia) i Bendery (Naddniestrze) ok. 300 km

Rano ruszamy przez Bukowinę do granicy rumuńsko-mołdawskiej. Wybrałem najbliższe przejście graniczne Stânca – Costești. Most graniczny płatny 15 lei. Na przejściu dużego tłoku nie było, ale zakup winiety mołdawskiej zajął trochę czasu (5 USD). Po wjechaniu na teren Mołdawii zaczęła się drogowa „męka”. Przygraniczna droga pełna dziur w asfalcie. Dalej była droga oznaczona M14 – mołdawska trasa „szybkiego ruchu”. Myślałem, że będzie lepiej, ale niestety – była taka jak kiedyś autostrada pod Wrocławiem – betonowa nawierzchnia ale z dylatacjami. Zatęskniło się za polskimi drogami.

Około godziny 18:00 dojechaliśmy do następnej granicy: Mołdawia – Naddniestrze (kontrola tylko po stronie Naddniestrza). Odprawa przyjemna, obcy omijają kolejkę, tylko sprawdzenie dokumentów osób i pojazdów. No i obowiązkowa nowa winieta na drogi. Wjechaliśmy do miasta Bendery, gdzie mieliśmy hotel.

Hotel przyjemny, samochody zaparkowane na podwórku za porządną bramą, obsługa miła, płatność tylko porządną walutą. Śniadanie hotelowe było najlepsze ze śniadań na całej trasie. No i miło było, po całodziennej jeździe skosztować tanich, miejscowych trunków.

Dzień 4. Trasa: Bendery, Kiszyniów do Jassy (Rumunia) ok. 240 km

Zwiedzanie zaczęliśmy rano od odwiedzenia pierwszego Lenina – w Benderach – był mały, ale załapał się z nami na zdjęcia. Co ciekawe młody (7 klasa) pytał – kto to? To już w szkołach nie uczą? Większego Lenina zobaczyliśmy w Tyraspolu (bo to stolica) – ale ten nie załapał się z nami na zdjęcia. Fotogeniczny był jednak główny plac Tyraspola – czołg z napisem „za rodinu” (ale brak „za Stalinu”), czerwone gwiazdy ustawione na ulicach, miejsce pamięci Armii Czerwonej. Zbiega Marcina R. nie spotkaliśmy.

Wróciliśmy do Bender – główny zabytek to Twierdza w Benderach. Jest to XVI-wieczna twierdza turecka. Położona jest na prawym brzegu Dniestru.

Czas pożegnać „kraj” z dwoma Leninami – udajemy się do Kiszyniowa – stolicy Mołdawii. Najbardziej znany tu obiekt to Łuk Triumfalny – zbudowany w 1840 roku 13-metrowy łuk z białego kamienia z zegarem, upamiętniający wojnę rosyjsko-turecką. Zwiedziliśmy jeszcze centrum Kiszyniowa m.in. z Parkiem Katedralnym i udaliśmy się w kierunku granicy z Rumunią. Dzisiaj trasa w kierunku Jassy już była prawie „europejska”.

Na granicy nie było tłoku i problemów (ok. 1 godz.), więc w Jassy (Rumunia) byliśmy w porze, która pozwoliła nam zjeść późny obiad i zwiedzić centrum Jassy „wieczorową porą”. Mają ładny deptak i sporo ciekawych zabytków przy nim.

Dzień 5. Trasa: Jassy do Sighișoara ok. 340 km

Dzisiaj przejeżdżamy przez Karpaty, na stronę Siedmiogrodu (Transylwania). Po drodze serpentyny, ładne widoki i najciekawsze – wąwóz Bicaz. Jest to malowniczy, wyrzeźbiony nurtem rzeki wąwóz z krętą drogą o długości 8 km położony pośród stromych klifów.

Na końcu dzisiejszej trasy jest miasteczko Sighișoara. Jest to jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miasteczek w Europie Środkowo-Wschodniej, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Zbudowane w wieku XII przez saskich osadników, którzy zostali sprowadzeni do Siedmiogrodu.

Dzień 6. Trasa: Sighișoara do Câmpulung – ok. 260 km

Pierwsze miasto na dzisiejszej trasie to Fogarasz. Najważniejszą jego atrakcją jest średniowieczna forteca. Już w XIV wieku, w miejscu dawnych drewnianych fortyfikacji, został wzniesiony kamienny zamek. Podczas II wojny światowej osadzono tu internowanych, polskich żołnierzy. Po wojnie władze komunistyczne więziły tu przeciwników ówczesnych władz.

Dalej jedziemy w kierunku zamku Bran. Chcąc uniknąć drogi oznaczonej E (E60) pełnej tirów i miejscowości z ograniczeniami prędkości (nawet do 30 km/godz.) wybraliśmy drogi lokalne, przez góry. Mieliśmy piękne widoki na góry Fogaraskie, niestety droga była w remoncie, ale przejezdna.

W dniu tym mieliśmy odebrać dolatującą na lotnisko w Braszowie następną turystkę pragnącą zwiedzać Rumunie. Szybko zwiedziliśmy więc Braszów i udaliśmy się na lotnisko. Nocleg mieliśmy zarezerwowany w Câmpulung (90 km od lotniska), więc zajechaliśmy już tylko na krótko spojrzeć na zamek Râșnov.

Dzień 7. Trasa: Câmpulung – Sybin – ok. 220 km

Główny punkt dzisiejszego programu to przejazd najsłynniejszą drogą Rumuni – trasą Transfogaraską (DN7C) z południa na północ. Były misie, piękne widoki i śnieg (29 lipca). Trasa prowadzi wzdłuż tamy Vidraru, tunele i setki serpentyn. Na pewnej wysokości zanikają lasy i odsłaniają się widoki na góry i doliny. Na szczycie przejeżdża się przez tunel na północną stronę Karpat. Są tam parkingi (drogie i zatłoczone) – to najlepsze miejsce na dłuższy przystanek. To stamtąd rozpościera się ten kultowy widok na dolinę. To tam można pospacerować w sandałach po śniegu i zamoczyć nogi w jeziorze Bâlea (2034 m n.p.m.).

Przed wjazdem na trasę Transfogaraską zwiedzaliśmy miasteczko Curtea de Argeș. Jest tam piękna Cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej. Niestety obecnie w remoncie – cała w rusztowaniach. Ale obok jest ładna dzwonnica.

Na końcu dzisiejszej trasy mamy miasteczko Sybin. Ładne, z deptakiem, rynkiem (Piața Mare), Mostem Kłamców, Wieżą Schodów i ładnymi kościołami.

Dzień 8. Trasa: Sybin – Oradea – ok. 350 km.

Po drodze zwiedzanie Alba Julia, wioski Rimetea i wąwozu Turda

Miasto Alba Iulia to za czasów rzymskich stolica Dacji. W XVIII wieku zbudowano monumentalną Cytadela Alba Carolina – rozległy kompleks bastionowy w kształcie gwiazdy, który ma świetnie zachowane mury obronne. W obrębie cytadeli znajdują się również ważne zabytki sakralne, takie jak Katedra św. Michała oraz Sobór Koronacyjny. Pierwsza ze świątyń kryje w sobie groby siedmiogrodzkich bohaterów o dużym znaczeniu dla historii Rumunii. W katedrze spoczywają między innymi Jerzy Rakoczy i nasza Izabella Jagiellonka która w XVI wieku była królową Siedmiogrodu.

Następnie przejechaliśmy do wioski Rimetea. Reklamowana jest jako jedna z najbardziej uroczych wiosek w Rumunii. Położona jest górach Trascau u podnóża potężnej Skały Szeklerów.

Niedaleko od wioski był wąwóz Turda (Cheile Turzii). To malowniczy, wapienny kanion w Górach Trascau, słynący z pionowych ścian sięgających 300 metrów wysokości i dnem, którym płynie rzeczka. Trochę pospacerowaliśmy. ale trzeba było jechać dalej, do Oradei.

Dzień 9. Oradea

Ten dzień to w zasadzie odpoczynek od całodziennej jazdy. W programie tylko pływanie i zjazdy w Aquaparku Nymphaea oraz popołudniowe zwiedzanie Oradei.

Termometr w aquaparku pokazywał temperaturę nawet 40 stopni (powietrza a nie wody). Była z nami młodzież więc pływania i zjazdów było co nie miara. Gorzej było ze zwiedzaniem miasta w takiej temperaturze, ale udało się bo to miasto jest piękne, budowle i kamieniczki jak z bajki. Pamiętam jak zachwycałem się jego architekturą podczas zwiedzania w 2008 roku. Obecnie jest jeszcze piękniejsze, całe odnowione.

Dzień 10. Trasa: Oradea – Dukla (Polska) – ok. 360 km.

Czas powrotu. Jedziemy przez Węgry unikając autostrad. Po drodze zwiedzamy Debreczyn i Tokaj. Na obiad zajechaliśmy do znanej już nam restauracji w Sárospatak.

Dzień 11. Trasa: Dukla – Lublin – ok. 260 km.

Przewidziałem nocleg w Dukli. Emeryt ma swoje prawa – nie musi jechać do końca za jednym podejściem.

Cała trasa – 3335 km.

Tych co dotrwali do końca zapraszam do oglądania zdjęć: https://foto.kronikawypraw.eu w albumie Rumunia 2026